Łzy radości trysnęły z oczu Sotirii w chwili, gdy wypowiedziała to imię.
– Pojawiłeś się w samą porę. Zachary porwał Naomi i szantażem zmusza mnie do ślubu. Nie martw się o mnie, najpierw idź ratować Naomi!
Stojąc w drzwiach urzędu miasta, Garrison spojrzał na nią z czułością i łagodnością.
– Tirio, uratowałem Naomi, więc nikt nie może cię już szantażować.
Gdy tylko skończył mówić, po jego prawej






