„Zachary… Connor…”
Sotiria wymówiła to nazwisko drżącym głosem.
Mężczyzna skinął głową z satysfakcją. „Skoro już pani wie, pani Larson, proszę nie utrudniać nam pracy. Zachowajmy uprzejmość i wróćmy do domu”.
Sotiria spojrzała bezradnie na Garrisona.
Garrison był wściekły. Jednak gdy rozejrzał się wokół, dostrzegł kilku mężczyzn w ciemnych okularach, którzy bacznie go obserwowali. Byli to ludzie w






