Puszczam jej nadgarstki i wyciągam telefon. Wybieram numer Katie, a potem włączam tryb głośnomówiący.
– Słucham, szefie. – Katie odbiera. – Znalazł ją pan?
– Tak. Znalazłem ją. – Moje oczy są wciąż wpatrzone w Savannah. – Te kwiaty, które upuszczono.
– Posprzątałam je, a kartka była od pani Barton. Notatka… no cóż… – Zawiesza głos.
– Mów.
Czyta ją, a ja przeklinam pod nosem. Savannah spuszcza wzro






