– Lipiec wspomniał, że jesteś komandosem – mówię w końcu. Chcę usłyszeć jego głos.
– Byłym komandosem. My nie przechodzimy na emeryturę.
Przesunął się podczas naszego spaceru i teraz idzie obok mnie. Wydaje się o wiele większy, gdy jest tak blisko.
– Czyli jesteś agentem, który rządzi wszystkimi innymi? – Posyłam mu zaczepny uśmiech.
– Od kilku chwil tak. I podczas nieobecności prezydenta.
– Konie






