Miesiąc temu
Pięć miesięcy. Pięć miesięcy szukałem Eli Gunnara i w końcu go dopadłem. Sprytny jest, przyznam, ale tym razem mi nie ucieknie.
Siedzę przed obskurnym hotelem przy autostradzie międzystanowej nr 10 w jakimś pierdolonym zadupiu w Teksasie. Jestem gotów złapać tego dupka i w końcu sprowadzić go do domu. Mamy to miejsce otoczone. Widzieliśmy go i wymyśliliśmy bajkę dla piętnastoletnieg






