languageJęzyk
Dolar za jego miłość-placeholderDolar za jego miłość

Dolar za jego miłość

Autor: Isabella

Czytaj
Ostatnia aktualizacja: 11 maj 2026
75 Rozdziały
117.9K słów

„Jedna noc ze mną i tylko na tyle mnie wyceniasz? Na jednego dolara?” Sienna Frost była zdesperowana. Aby ratować życie brata, musiała sprzedać swoją dumę i wejść do jaskini lwa – gabinetu Vaughana Sterlinga, zimnokrwistego, perfekcjonistycznego prezesa Sterling Empire. Był człowiekiem, który w ciągu trzech miesięcy zwolnił czterdziestu siedmiu asystentów. Mężczyzną, który wierzył, że miłość to słabość, a kobiety to jedynie zbędne rozproszenie. Lecz po nocy niezamierzonej, wybuchowej namiętności, która zburzyła jego lodowaty spokój, Sienna zrobiła coś niewyobrażalnego. Nie błagała o obrączkę. Nie prosiła o miliony. Zamiast tego rzuciła szeleszczący, jednodolarowy banknot na jego satynowe poduszki. „Za pańskie usługi, panie prezesie” – szepnęła z kpiącym uśmieszkiem, po czym zniknęła w mroku nocy. Vaughan był wściekły. To on był łowcą, nigdy zdobyczą. Teraz trawi go mroczna, dzika obsesja, by odnaleźć kobietę, która odważyła się potraktować go jak płatną zabawkę. Kiedy jednak w końcu ją osacza, odkrywa, że Sienna nie jest tylko przygodą na jedną noc – jest jego nową asystentką, jedyną kobietą, która zna jego tajemnice, i jedyną, dla której jest gotów puścić świat z dymem, byle tylko ją posiadać. Polowanie się rozpoczęło. A tym razem jeden dolar nie wystarczy, by spłacić dług jego serca.

Pierwszy rozdział

1. Dlaczego najpierw nie zamkniesz drzwi?

"To już jedenasty niekompetentny asystent, którego zrekrutowałeś dla mnie w zaledwie miesiąc" – wściekał się Vaughan. "Napraw to" – syknął swoim zwykłym, zimnym i aroganckim tonem.

Preston, jego menedżer HR, był zaniepokojony. "Bardzo przepraszam, panie prezesie. Za dwa tygodnie znajdę panu nowego asystenta" – powiedział, spuszczając wzrok, gdy Vaughan posłał mu ostre spojrzenie.

Vaughan wstał ze swojego luksusowego obrotowego fotela i uderzył zaciśniętą w pięść dłonią w stół. "Czy jesteś aż tak nieudolny? Powinieneś zająć się również rekrutacją na swoje stanowisko, skoro nie potrafisz znaleźć mi teraz nowego asystenta". To był rozkaz, a jego aura emanowała autorytetem.

"Zajmę się tym, panie prezesie". Preston wybiegł z jego biura. Vaughan był wzburzony. Był to 47. asystent, którego zwolnił w pierwszym kwartale tego roku.

Preston dotarł do swojego biura, ocierając krople potu perlące się na jego twarzy. Nie mógł pozwolić, by zajął się tym jego własny asystent, ponieważ na szali leżała jego posada. Asystenci, których zatrudniał dla Vaughana Sterlinga, byli najlepsi w swoim fachu i posiadali szerokie doświadczenie. Jednak praca z Vaughanem przypominała rzucenie jajkiem o podłogę w nadziei, że pozostanie nienaruszone.

Jego poziom perfekcjonizmu był ekstremalny i nie pozostawiał miejsca nawet na drobne błędy. Preston przejrzał akta z ostatnich rozmów kwalifikacyjnych. Miał troje kandydatów spełniających wymagania. Dwóch mężczyzn i jedną kobietę.

Vaughan miał zerową tolerancję dla asystentek, dlatego Preston wybrał wcześniej jednego z mężczyzn. Niestety, ten został zwolniony już pierwszego dnia. Preston zadzwonił do drugiego wykwalifikowanego kandydata, ale jego numer był zajęty, więc szybko wysłał mu e-maila.

Zastanawiał się przez chwilę. Skoro Vaughan chciał asystenta na już, mógł błagać go, by nowy pracownik zaczął w poniedziałek, biorąc pod uwagę, że dziś był piątek. Mógłby również zamieścić ogłoszenie o poszukiwaniu nowego asystenta, a na ten czas zatrudnić tymczasowo kandydatkę. Zadowolony z tego toku myślenia, zadzwonił do Sienny Frost, jedynej kobiety w tym gronie.

Odebrała po drugim sygnale. "Z tej strony Sienna Frost, w czym mogę pomóc?" – odezwał się jej spokojny i przyjemny głos. W lewej dłoni trzymała telefon, a prawą pisała na klawiaturze komputera.

"Nazywam się Preston Ward, jestem menedżerem HR w Sterling Global". Sienna doskonale pamiętała, że to właśnie Preston Ward kilka dni temu przeprowadzał z nią rozmowę kwalifikacyjną w towarzystwie innych menedżerów. Spodziewała się raczej telefonu od jego asystentki, Talii, ale usłyszenie samego menedżera mogło zwiastować coś dobrego, prawda?

"Miło mi pana słyszeć, panie Ward. Czemu zawdzięczam ten telefon?" Jej głos był uprzejmy.

"Przede wszystkim, moje gratulacje. Otrzymała pani stanowisko osobistej asystentki dyrektora w Sterling Global, ale tymczasowo będzie pani asystować samemu prezesowi, dopóki nie znajdziemy mu stałego asystenta" – wyjaśnił.

Sienna była w siódmym niebie. W tym miesiącu odbyła kilka rozmów o pracę. Z niektórych miejsc oddzwoniono z ofertą, ale żadna nie wzbudziła w niej takich emocji jak ta. Sterling Global było największą firmą wydobywczą. "Bardzo dziękuję, panie Ward, z niecierpliwością czekam na umowę".

"Zanim przygotuję kontrakt, chciałbym wiedzieć, czy mogłaby pani rozpocząć pracę od poniedziałku".

Sienna zamarła. Biorąc pod uwagę etykę zawodową, nie mogła tak po prostu rzucić obecnej pracy z dnia na dzień. Potrzebowała czasu. "Przykro mi, panie Ward, ale poniedziałek to zbyt krótki termin. Będę potrzebowała co najmniej dwutygodniowego okresu wypowiedzenia".

Preston nie potrafił wprost wyjaśnić jej, jak bardzo sytuacja jest nagląca. Mógł jedynie mieć nadzieję, że zmieni zdanie, podczas gdy on sam będzie próbował skontaktować się z drugim kandydatem. "Dam pani trochę czasu do namysłu. Pani wynagrodzenie zostanie odpowiednio skorygowane, by zrekompensować ten pośpiech".

Wzmianka o korekcie wynagrodzenia coś w niej obudziła. "Poważnie to przemyślę, do widzenia".

Sienna była oszołomiona, gdy odłożyła słuchawkę. Zaczęła tu pracować zaledwie trzy tygodnie temu, co i tak było jej najdłuższym stażem w jakiejkolwiek firmie w pierwszym kwartale tego roku. Albo ją zwalniano, albo sama składała wypowiedzenie. Do tej pory zmieniała pracę w tym roku co najmniej sześć razy. Praca w Sterling Global byłaby dla niej ogromną szansą na rozwój.

Potrzebowała tych pieniędzy równie mocno, co reputacji. W takich sytuacjach jej najlepszy przyjaciel Ryker zawsze służył dobrą radą. Uśmiech rozjaśnił jej twarz, gdy wybierała jego numer, ale szybko zmyła go fala rozczarowania, gdy w słuchawce rozległ się kobiecy głos.

"Hej Sienna, Ryker jest zajęty".

"Słyszę, Vivienne". Ryker był jedyną osobą, której ufała w kwestii porad, z wyjątkiem Celine, która przeprowadziła się z Nowego Jorku do Wirginii. Ukryła smutek i rozłączyła się, po czym zwróciła wzrok na stos papierów na swoim biurku. Interkom zadzwonił, zanim zdążyła w pełni zająć się dokumentem, który trzymała w dłoni.

"Przyjdź natychmiast do mojego biura, Sienna" – do jej uszu dobiegło wściekłe warknięcie. Odłożyła dokument i popędziła do gabinetu swojego szefa.

"Panie Langdon, czy coś się stało?" Z trudem łapała oddech pomiędzy słowami, próbując wyrównać puls po sprincie.

"To ja powinienem cię o to zapytać". Pan Langdon siedział w swoim obrotowym fotelu, a z jego postawy biło wyraźne niezadowolenie.

"Nie rozumiem, proszę pana".

"Więc usiądź". Wskazał krzesło dla gości naprzeciwko siebie i kontynuował: "Zauważyłem, że wczoraj wszyscy pracowali po godzinach, by zdążyć przed ostatecznym terminem gali wręczenia nagród. Wszyscy poza tobą. Co masz do powiedzenia?"

"Udało mi się skończyć moje zadania na czas, a poza tym nie pracuję w nadgodzinach" – oznajmiła z pewnością w głosie.

"Co za podejście. Jak daleko myślisz, że zajdziesz w tej branży z takim nastawieniem?" – oskarżył ją bezpośrednio.

Sienna była wściekła. Nauczyła się jednak kontrolować swój gniew, a jednym ze sposobów było po prostu odejść. "Czy mogę już iść? Mam mnóstwo pracy". Odwróciła się, by wyjść, nie czekając na jego odpowiedź, ale mężczyzna szybko zablokował jej drogę.

"W razie gdybyś nie czytała umowy, praca w nadgodzinach, gdy zachodzi taka potrzeba, jest obowiązkowa" – wytknął.

Twarz Sienny pobladła. Większość umów o pracę zawierała te same klauzule, więc nie przypuszczała, że znajduje się tam taki wyjątkowy zapis. "Ja... nie zauważyłam tego" – przyznała szczerze.

Pan Langdon czuł się zwycięsko. "Możemy się jednak jakoś dogadać" – zrobił krok w jej stronę.

"Słucham?"

"Wiem o stanie zdrowia twojego drogiego brata w Kalifornii i o tym, jak twoja matka poświęca życie, by się nim opiekować. Wiem też o tragedii twojego ojca, choć w jego przypadku lepiej, że nie żyje".

Sienna aż się zagotowała z przerażenia i gniewu. "Nie mów tak o moim ojcu. Nie masz do tego prawa".

"Tylko przypominam ci, dlaczego potrzebujesz tej pracy, i mam dla ciebie zadanie, jeśli chcesz ją zatrzymać" – uśmiechnął się szyderczo.

"Jakie zadanie?" Sienna czuła się niekomfortowo z tym, co zamierzał zaproponować, a on szybko potwierdził jej obawy:

"Może najpierw zamkniesz drzwi?"

Czytaj