O trzeciej nad ranem Kiefer, po przesłuchaniu, był wyczerpany. Jego oczy były przekrwione, a pięści waliły w stół. Powiedział: "Już wam mówiłem, nie powiem słowa, dopóki nie przyjedzie mój adwokat!"
"Kiefer, ktoś chce się z tobą widzieć" - powiedział funkcjonariusz.
"Czy to mój adwokat?"
"To dżentelmen o nazwisku Sachs."
"Pan Sachs?" - pomyślał Kiefer. Jego oczy zalśniły nadzieją. To musi być Timo






