Głos Cecilii nagle wezbrał emocjami. W tym momencie przypominała atakowanego jeża, stroszącego kolce w akcie obrony.
Pan Jameson i urzędnicy wymienili niezręczne spojrzenia, będąc kompletnie zaskoczeni.
W końcu zawsze była łagodna i wyrafinowana. Dlatego jej nagła utrata kontroli wprawiła wszystkich w osłupienie.
"Ceci, co się stało?" Miranda, zaniepokojona, natychmiast podeszła, by zapytać.
"Wszy






