W słabym świetle, ta osoba uśmiechnęła się do niej i pomachała Leonie.
Zaciskając zęby, Leona podniosła kota z parapetu i zrzuciła go na dół.
Kot upadł na ziemię, wrzasnął i umknął w krzaki, żeby się schować.
Odwróciła się, wyszła z sypialni i zeszła na dół.
Zeszła na dół i miała już wychodzić, kiedy służąca, Justyna, pospiesznie do niej podeszła. – Panno Leono, co się stało?
Powiedziała: – Kot sk






