Marshall zamierzał wystąpić i powiedzieć kilka słów, wierząc, że musiało dojść do jakiegoś nieporozumienia, że Lea nie jest tego rodzaju osobą. Mimo to obecnej sytuacji nie dało się rozwiązać słowami.
Jego oświadczenie tylko wznieciłoby większą rebelię.
John, ciężko dysząc, wystąpił naprzód, stając między Leą a studentami, i przerwał im, mówiąc: "Studenci, tą sprawą zajmie się rada szkoły. Proszę,






