— Panienko Be… Berry, co… co pani powiedziała? — Arlene podniosła głowę i powoli zebrała się na odwagę, by spojrzeć Lei prosto w twarz.
Uśmiech na twarzy Lei poszerzył się, ale było w nim coś złowieszczego. Z nikłym zainteresowaniem, leniwie obserwowała występ Arlene.
— Eee… Właściwie, wszyscy robią to dla twojego dobra. Powinnaś najpierw stąd wyjść — rozejrzała się Arlene i zobaczyła, że wszyscy






