Po kilkudziesięciu sekundach oszołomienia, Arlene nagle odepchnęła Leę, jakby oszalała. Krzyczała i wycofywała się, jakby zobaczyła ducha.
– Arlene? – Beatrice, która stała blisko niej, szybko podbiegła, żeby jej pomóc wstać, ale Arlene odepchnęła ją na ziemię.
– To nie ja, to nie ja, to nie ja, to nie ja... – krzyczała Arlene i uciekła w amoku.
Kilka prominentnych dam zostało przewróconych i podr






