Była siódma wieczorem w Rezydencji Sullivanów.
Po kolacji Teresa siedziała przy wejściu do przedpokoju, trzymając talerz owoców przygotowanych przez służbę – ale nie tknęła ani kawałka.
Ściskała talerz, a jej wzrok był przykuty do drzwi, pogrążona w myślach, wyczekując pojawienia się czyjejś sylwetki.
Jednocześnie co chwilę zerkała na telefon, mając nadzieję na połączenie.
Ale czekała i czekała –






