Teresa nie dała Charlesowi dojść do słowa. Po prostu odwróciła się i ruszyła korytarzem.
Charles zawahał się na chwilę, ale poszedł za nią.
Teresa pchnęła drzwi przeciwpożarowe na klatkę schodową i weszła do środka.
Stanęła przy oknie, pozwalając, by zimny wiatr muskał jej policzki.
Charles wszedł za nią, zapalił papierosa i nonszalancko oparł się o ścianę.
Wypuszczając dym, zmrużył oczy, patrząc






