Reyana przeciągała słowa, a jej głos odbijał się echem w zamkniętej przestrzeni. – Najcenniejszy klejnot Alfy, zredukowany do tego stanu.
Visha szybko usiadła; jej oczy, niegdyś pełne arogancji i złośliwości, rozszerzyły się z szoku. – Reyana? Jak? – Spodziewała się, że skoro Aldric nie miał czelności jej zabić, to Mistrz już dawno położyłby na niej ręce i pozbawił życia.
– Zabawne pytanie, muszę






