Z przyprawiającym o mdłości chrzęstem łapa Rashki uderzyła w bok Randalla, posyłając go na ziemię. Ból był nie do opisania. Randall kaszlał krwią, łapczywie chwytając powietrze.
Leżał rozciągnięty na przesiąkniętej krwią ziemi. Jego oddech był urywany i chrapliwy. Wzrok rozmywał się na krawędziach, a świat zdawał się przechylać i kołysać.
Jego spojrzenie powędrowało w stronę Reyany. Z przerażeni






