Jego westchnienie było jak potężny podmuch powietrza. – To jak duży, zajadły łasica o nieprzeniknionej skórze.
To było tak absurdalne, że nawet się nie obraziłam. – Daj mi tylko trochę czasu na przygotowanie się. Rozumiem, że spotkam ją na kolacji?
Nastąpiła długa cisza. Potem krótkie: – Tak. Chyba że zdecyduje się nie zejść na dół.
To brzmiało źle. – Rozmawiacie ze sobą?
Poruszył szczęką. Długo m






