Obejmując mnie za ramiona i patrząc głęboko w oczy, mówi cicho: "Cokolwiek robisz, upewnij się. Nie spiesz się. Zastanów się nad tym. Ale bądź pewna. Jesteś to winna samej sobie."
Puszcza mnie i wraca nonszalancko do stołu w kuchni. Siada, opiera stopy na innym krześle, splata palce na brzuchu i uśmiecha się. "No dawaj to cholerne ciasto, kobieto. Umieram z głodu."
Jego wyraz twarzy i głos są oboj






