Nagle ogarnia mnie lodowaty niepokój. „To dzień firmowej imprezy świątecznej. Nadal zamierzasz się na nią wybrać?”
Jego głos łagodnieje. „Nie opuściłbym jej za nic w świecie.”
O Boże. To wygląda na znak. „Okej. Yyy… może będziemy pisać do siebie maile, kiedy cię nie będzie? Wiesz, żeby utrzymać kontakt?”
„Chciałbym tego,” szepcze. „Bardzo bym tego chciał. I Joellen?”
„Tak?”
„Tak się cieszę, że w k






