– Ty i te twoje usta – mówi, zbliżając się do mnie. Góruje nade mną, patrząc na mnie z góry, jakby walczył ze sobą, by nie zacisnąć dłoni wokół mojej szyi. Pochyla się nad moją twarzą. – I twoje nastawienie, i twój egoizm…
Wzdycham, wściekła. – Mój egoizm?
– I twoje złe maniery! – grzmi. – Czy przyszło ci kiedykolwiek do głowy, że nie wszyscy chcą, żeby cały świat wiedział, kiedy cierpią?
Kiedyś s






