— No cóż, było zabawnie. Cieszę się, że nie jestem jedyną osobą, którą irytujesz. Pa!
Oczy Matteo przeszywają mnie na wylot. Błyskotliwe, palące błękity, dwa miecze świetlne przecinające powietrze z świstem. Ledwo powstrzymuję się od cofnięcia przed elektryczną siłą ich uderzenia.
Mówi sztywno: — Naprawdę powinnaś nauczyć się mówić po włosku.
Zaintrygowana, zerkam na Dominica, który się krzywi. —






