Spogląda na mnie, szybko odwraca wzrok, po czym kręci głową i wybucha śmiechem. To okropny śmiech, taki, który wcale nie jest zabawny. Taki, który wydobywa się z ciebie jak jęk, szczekanie albo dźwięk, jaki wydaje zwierzę, gdy cierpi.
Szczerze mówiąc, trochę mnie to przeraża.
– Brad, przestań.
Zatrzymuje się w miejscu i patrzy na moje stopy. Wciąga powietrze, jego pierś unosi się i opada, po czym






