Przechadza się przez przestrzeń w kierunku lady, jakby miał cały czas świata, z tym swoim drobnym, niepokojącym uśmiechem unoszącym się wokół ust. Stawia teczkę na ladzie, otwiera zamki, wyjmuje złożoną kartkę papieru i podaje mi ją.
Gdy tylko mam ją w palcach, zaczynają mną targać emocje. Czuję się, jakbym odzyskała swoje porwane dziecko. Rozkładam papier, przykładam szkic do piersi i wypuszczam






