Wchodzę do sypialni i widzę pobojowisko.
Wyciągnięte z otwartej walizki w kącie, moje ubrania leżą porozrzucane po podłodze, poszarpane na kawałki. Zszokowana, podnoszę T-shirt i oglądam zniszczenia. Sądząc po wielkości rozdarć i dziur w materiale, zaatakowało go wściekłe zwierzę z małymi pazurkami i drobnymi, ostrymi jak brzytwa zębami.
– Fasolka – mruczę wściekła.
Najwyraźniej Matteo nie jest je






