

Autor: Aeliana Thorne
Przez trzy lata Sheena Lawson poświęcała wszystko, by odgrywać rolę idealnej pani domu, tylko po to, by odkryć, że jej mąż, Elijah, wciąż żywi uczucia do swojej pierwszej miłości. Zdruzgotana, lecz zdeterminowana, z hukiem rzuciła papiery rozwodowe na jego biurko. – Koniec z tym! Z dnia na dzień potulna żona zniknęła, objawiając się światu jako ukrywająca swą tożsamość dziedziczka miliardowej fortuny. Podczas gdy elitarni prezesi i przystojni potentaci bezpardonowo rywalizowali o jej względy, Elijah mógł jedynie patrzeć, jak jego odrzucona żona staje się najbardziej pożądaną kobietą w wyższych sferach. Zdesperowany i trawiony żalem, wtargnął na transmitowaną na żywo konferencję prasową, błagając na oczach całego świata: – Kochanie, proszę, wróć do mnie!
Tej nocy Sheena Lawson nie mogła spać spokojnie i czuła, że ktoś ją przygniata, utrudniając oddychanie.
Zaczął dyszeć, a potem poczuła nieznośny ból między nogami.
Zdając sobie sprawę z tego, co się dzieje, Sheena otworzyła z przerażeniem oczy i zobaczyła górującą nad nią sylwetkę mężczyzny.
– Elijah? C-czy to ty?
Mężczyzna, od którego cuchnęło alkoholem, mruknął jedynie w odpowiedzi, po czym kontynuował swoje gwałtowne ruchy.
Słysząc znajomy głos, Sheena odetchnęła z ulgą. Odpowiadając na jego zaloty, stopniowo wpadła w rytm i nie mogła powstrzymać się od wydania z siebie cichego jęku.
Gdy jego ruchy przybrały na sile, Sheena zacisnęła zęby i znosiła ból, całkowicie zatracając się w tym akcie. Jednakże, mimo woli, zaczęła również odczuwać przyjemność.
Po trzech latach małżeństwa, jej mąż, Elijah Freeman, wreszcie się z nią kochał!
Elijah nigdy nie zwracał na Sheenę większej uwagi, ponieważ to małżeństwo zostało na nim wymuszone przez jego dziadka, Sebastiana Freemana.
Niemniej jednak, Sheena nie dbała o to, dlaczego Elijah zmienił zdanie. Była po prostu wniebowzięta, że w końcu skonsumowali swoje małżeństwo.
Dwie godziny później Elijah jęknął i z wyczerpania opadł na nią bezwładnie.
Światło księżyca wpadało przez okno, oświetlając jego idealną sylwetkę.
Wsłuchując się w szybkie bicie jego serca, Sheena nie mogła uwierzyć w to, co się właśnie wydarzyło.
Jeśli to był sen, nie chciała się z niego budzić.
Sheena oplotła ramionami szyję Elijaha. Była w nim całkowicie zadurzona. Wciąż łapiąc oddech, wyszeptała: – Elijah, Elijah, ja naprawdę...
Zanim jednak zdążyła wyznać, że naprawdę go kocha, Sheena usłyszała, jak mruczy jakieś imię.
– Jenny...
Sheena zamarła.
Jenny, zdrobnienie od Jennifer Moore, była miłością Elijaha z czasów dzieciństwa, którą zawsze kochał. Jednak z powodu Sebastiana, przez kilka ostatnich lat mieszkała za granicą.
Niestety, zaledwie dzień wcześniej Jennifer wróciła do kraju. Wysłała nawet do Sheeny wiadomość, z jawnym zamiarem sprowokowania jej.
[Sheena, wróciłam. Nie ma dla ciebie miejsca w rodzinie Freemanów!]
[Eli i ja mamy ze sobą długą przeszłość. Naprawdę myślałaś, że przez te wszystkie lata zdołasz mnie zastąpić? Powinnaś po prostu odpełznąć z powrotem do sierocińca, tam gdzie twoje miejsce!]
[Eli mnie kocha! Nawet jeśli leży w twoim łóżku, i tak będzie wykrzykiwał moje imię. Jesteś tylko moim zastępstwem, Sheena. To musi być okropne uczucie, prawda?]
Zastępstwem?
Była synową osobiście wybraną przez Sebastiana, prawowitą panią Freeman.
Była Sheeną Lawson!
Nigdy nie będzie niczyim zastępstwem!
Obok niej Elijah wciąż mruczał: – Jenny, Jenny…
Kpiące wiadomości powracały w jej myślach, przypominając jej, że przez cały czas okłamywała samą siebie!
Sheena natychmiast wybuchnęła płaczem, zaciskając pięści i drżąc, gdy próbowała zdławić swoje emocjonalne rozedrganie.
Przez te wszystkie lata Sheena była ostrożna i starała się zadowolić każdego. Zrezygnowała nawet z pracy i bez reszty poświęciła się byciu idealną żoną Elijaha. Jednak teściowa i szwagierka zawsze patrzyły na nią z góry ze względu na jej niskie pochodzenie. Nieustannie ją dręczyły i upokarzały.
Mimo to Sheena znosiła wszystko w milczeniu, nie chcąc przysparzać kłopotów Elijahowi.
Była gotowa poświęcić samą siebie, byle tylko zdobyć jego miłość!
Mimo to on bezlitośnie zniszczył ostatnie resztki poczucia własnej godności, jakie jej pozostały.
Noc wydawała się niezwykle długa, a Sheena przez cały czas leżała w łóżku z otwartymi oczami.
Następnego dnia Elijaha obudziło rażące światło słońca.
Otwierając oczy, Elijah potarł skronie i zobaczył Sheenę siedzącą przed toaletką, odwróconą do niego plecami.
Niewiarygodne wydarzenia z ubiegłej nocy nagle przemknęły mu przez myśl, wprawiając go w osłupienie.
Choć Sheena była odwrócona do niego plecami, wyraźnie wyczuwała jego wrogość. Udając niewiedzę, kontynuowała nakładanie kosmetyków. Jednak Elijah gwałtownie szarpnął ją i podniósł z krzesła.
Kosmetyki wyślizgnęły się z jej dłoni, a szklana buteleczka roztrzaskała się o podłogę, rozlewając całą swoją zawartość.
Sheena rzuciła Elijahowi gniewne spojrzenie. Gdy jednak napotkała wzrok mężczyzny pełen wściekłości i obrzydzenia, poczuła, jak serce na moment zamiera jej w piersi.
– Myślałaś, że uznam cię za swoją żonę tylko dlatego, że mnie odurzyłaś, żeby ze mną spać?
Wypowiadając te słowa, Elijah górował nad nią, zacieśniając uścisk na jej nadgarstku.
W przypływie wściekłości wyglądał niezwykle przerażająco.
„Odurzyłam go?” – zastanawiała się Sheena.
Wymusiła uśmiech i zapytała: – Czy tak właśnie mnie postrzegasz?
Elijah prychnął z obrzydzeniem.
– Zmanipulowałaś dziadka, żeby wymusił nasz ślub. Nie ma potrzeby udawać niewinnej. Taka bezwstydna kobieta jak ty nigdy nie dorówna Jenny!
„Bezwstydna? Zmanipulowała jego dziadka?” – pomyślała Sheena.
Uświadomiła sobie, jak niewiele dla niego znaczyła. Pomimo jej wszystkich wysiłków i poświęceń w ciągu ostatnich trzech lat, w jego oczach nadal była nikim. Gdyby naprawdę ją znał, wiedziałby, że nigdy nie zniżyłaby się do takiego poziomu, by uciekać się do podania mu narkotyków.
„Jak on może być tak ślepy?” – dziwiła się Sheena.
To było żałosne z jej strony, że przez ostatnie trzy lata poświęciła wszystko, a i tak niczego nie osiągnęła.
Skoro tak sprawy się miały, nie było potrzeby, by dłużej to znosiła.
Sheena zniosła ból wywołany jego uściskiem na swoim nadgarstku. Zaciskając zęby, zebrała w sobie siły i wyrwała mu się. Następnie podniosła wzrok i powiedziała stanowczym tonem: – Elijah, chcę rozwodu.