Z wiadomości wynikało, że Garrick brał rano udział w wydarzeniu charytatywnym, ale to już się zakończyło. Kiedy Shirley spojrzała na zegarek, była 10:30, więc postanowiła poczekać na poboczu, licząc na łut szczęścia.
Prażące słońce przypominało kulę ognia, ale stała w cieniu drzewa, czując lekki wiatr wiejący w jej stronę. Bryza była jednak zaskakująco ciepła, przez co obficie się pociła. Mimo że






