Bez względu na to, co robił Crayson, zawsze stawiał Veronikę i dobro ukrytego klanu na pierwszym miejscu.
– Sam patrzyłem, jak ta dziewczyna dorasta, i szczerze mówiąc, tym razem... – Crayson westchnął, po czym machnął lekceważąco dłonią w stronę Matthew. – Ty też miałeś długi dzień. Idź odpocząć.
Nie prał brudów przy obcych.
– Tak jest, proszę pana – potwierdził Matthew i udał się na spoczynek.
T






