Rodzice Acxion, patrząc na nich wszystkich, byli zmieszani. Tym bardziej, gdy zobaczyli stan Kaleba. Wymienili spojrzenia, odchrząknęli, a następnie zebrali słowa, by się odezwać.
– Czyli, że tak powiem, gość tutaj to prawnik, którego wezwaliśmy w sprawie naszej córki?
Kaleb skinął głową, uśmiechając się odprężająco. – Tak, czy jeszcze mnie państwo pamiętają?
Matka Acxion była spięta. – Oczywiście






