Perspektywa Tessy
– Po co ją tu przyprowadziłeś?! – warknął Joseph, chodząc w tę i z powrotem po gabinecie szefa Mulligana.
Carter stał na środku pokoju, przyjmując na siebie cały gniew Josepha.
– Nie obwiniaj Cartera… to był mój pomysł – powiedziałam, robiąc krok w stronę Cartera, jakbym chciała go ochronić przed gniewem Josepha.
Chociaż i tak niewiele mogłabym zrobić.
– Oczywiście, że tak – odpa






