Punkt widzenia Josepha
Tessa nadal spokojnie spała w moim łóżku, dokładnie tam, gdzie lubiłem ją mieć. Przeniosłem ją do sypialni, gdzie mogła spać wygodniej. Pochyliłem się i delikatnie pocałowałem ją w bok twarzy, obserwując, jak wygodnie się poruszyła i próbowała się do mnie zbliżyć.
Poprawiłem koc, żeby ją lepiej przykryć, nie chcąc, żeby zmarzła, po czym westchnąłem i wysunąłem się z łóżka. Z






