Perspektywa Tessy
Szybko dotarliśmy do centrum. Carter zaparkował samochód na poboczu i ramię w ramię szliśmy, aż dotarliśmy do małego sklepiku przy głównej ulicy. Szyby były przyciemnione, więc nie dało się zobaczyć, co jest w środku, ale drzwi były fioletowe, a w trawie przy oknach rosły ładne kwiaty.
Błyszczący, podświetlony szyld głosił: "Brokat Esmeraldy".
To było dziwne, bo była prawie półno






