Perspektywa Tessy
Wpatrywałam się w Józefa z niedowierzaniem. Podniosłam głowę i spotkałam jego wzrok.
– Mówisz poważnie? – zapytałam, a mój głos brzmiał jak szept. – Chciałbyś, żeby tu zostali?
– Widzę, jak blisko z nimi jesteś – powiedział, a w jego oczach malowała się szczerość. – I wydaje się im tu podobać. Jest tu mnóstwo miejsca, a w ten sposób możesz ich pilnować i im pomagać.
– A oni mogą






