Twarz Aniyi wykrzywił grymas. Czekając na przyjazd karetki i policji, mężczyzna bez wyrazu opierał się o samochód i bawił telefonem. Aniya niemal mdlała z bólu. Wiedziała, że dziecko w jej łonie nie ma szans na przeżycie!
Jednak widząc, że sprawca nie okazuje najmniejszych wyrzutów sumienia, poczuła wzbierający gniew.
Wpatrywała się w niego z bladą twarzą. – Zawieź mnie do szpitala. Dłużej tego ni






