Ostatni raz, kiedy oberwałem strzałą nasączoną tojadem, zwaliłem się jak długi i zapadłem w kilkudniową śpiączkę, nie wspominając o potwornym bólu. Tym razem było inaczej. Mam kilka teorii, może strzała była nasączona mniejszą dawką tojadu niż poprzednia, a może mój wilk w jakiś sposób wykształcił odporność na tę konkretną ilość trucizny po jednym ataku. To drugie było mało prawdopodobne, ale w pr






