Spotkanie przebiegło bez zakłóceń, z wyjątkiem niepokoju, który buzował w moich żyłach. Mój dyskomfort był tak widoczny, że za każdym razem, gdy poluzowywałem krawat nieco bardziej i poprawiałem kołnierzyk, Amelie, sekretarka Mike'a, oferowała mi szklankę wody.
Kiedy w końcu jest po wszystkim i wszyscy wstają, czuję się słabo. Pot spływa mi pod koszulą, mimo że klimatyzacja jest włączona. Szczypię






