Czuję chłód w piersi. Otwieram usta, by odpowiedzieć matce Juliana, lecz nie wydobywa się z nich żaden dźwięk.
Dostrzegając mój nagły niepokój, Julian dyskretnie wsuwa się między nas, osłaniając mnie własnym ciałem.
Pani Adams marszczy brwi i opiera dłonie na biodrach.
– Nie stój tak przed nią; to wygląda, jakbym była dla tej dziewczyny niemiła.
– Matko...
– Dlaczego nie pójdziesz do braci? Minęły






