Julian dotyka powoli mojej twarzy, a jego palec przesuwa się delikatnie w dół, aż dociera do brody. Kciukiem pociera moją wargę, pociągając ją, by otworzyć małą szczelinę. Jego oczy stają się jeszcze bardziej intensywne, prawdopodobnie dlatego, że nieprzyzwoite myśli przebiegają mu przez głowę.
– Otwórz buzię – rozkazuje, odsuwając dłoń, która mnie dotyka, a ja po prostu jestem posłuszna, z oczami






