Wciąż pamiętam, jak moja matka wypowiedziała do mnie dokładnie te same słowa.
Mama powiedziała, że ma raka, z pogodnym uśmiechem na ustach i spokojnym wyrazem twarzy, który w ogóle nie pasował do powagi jej choroby. Jej jasne oczy nie kryły smutku, w przeciwieństwie do moich, zamglonych od łez, które wypłakiwałam za nas obie.
Bałam się, ale wierzyłam, że chemioterapia i leczenie mogą uratować mamę






