Kiedy Harry i pani Labenz zobaczyli Leonarda i resztę, w ich oczach błysnął cień strachu.
Byli przecież zwykłymi ludźmi i nigdy wcześniej nie widzieli w pełni uzbrojonych wojowników, więc nawet wiedząc, że nie mają złych zamiarów, czuli się trochę nieswojo.
Starsza pani szybko odzyskała rezon i od razu powiedziała: "No dobrze, dobrze, was tam zabiorę. Wsiadajmy do samochodu."
Po tych słowach zamie






