Douglas rozważał słowa Ansona, zdając sobie sprawę, że jest w nich ziarno prawdy.
– W takim razie uważaj na siebie.
– Będę.
Gdy rozmowa dobiegła końca, Anson spojrzał na swoje nogi, czując się kompletnie przygnębiony.
Evie położyła swoją drobną rączkę na jego plecach, dodając mu otuchy dziecięcym głosem. – Tatusiu, jesteś najlepszy!
Patrząc w te wielkie oczy Evie, Anson poczuł, jak jego serce topn






