To była jasna i łagodna twarz, jakby wyrzeźbiona pod najjaśniejszym słońcem, sprawiająca, że samo patrzenie na nią przynosiło ukojenie.
To był Martin!
Timothy potrząsał głową raz za razem. "Nie."
Anson już się domyślił, że skoro Martin odważył się to zrobić, musiał wszystko przemyśleć. Było absolutnie niemożliwe, aby Martin przedwcześnie się zdemaskował, a jeszcze bardziej niemożliwe, aby ktokolwi






