Julian był przygnębiony przez całą drogę powrotną do willi.
Gdy samochód wjeżdżał na teren posiadłości, Anson powiedział: "Popraw nastrój. Nie smuć Evie i Eddy'ego."
Julian wziął głęboki oddech, zebrał się w sobie i wszedł do willi.
Evie i Eddy usłyszeli kroki i szybko zbiegli na dół.
"Tato!" krzyknęła Evie, czując się skrzywdzona.
Anson wziął córeczkę na ręce, posadził ją na kolanach i pocałował






