Anson wiedział, że cokolwiek teraz powie, będzie źle, więc po prostu trzymał usta na kłódkę.
Nie mógł jednak powstrzymać uśmiechu na twarzy.
Im bliżej szpitala, tym bardziej zdenerwowana stawała się Elżbieta.
Zacisnęła usta i tak mocno ścisnęła dłonie, że jej dłonie pokryły się potem.
Nagle duża i silna dłoń ujęła jej dłoń.
Anson delikatnie otarł pot z dłoni Elżbiety i łagodnie powiedział: "Julian






