[MIROSLAV]
Druga runda świętowania była, delikatnie mówiąc, obłąkana. Panował taki chaos, że ludzcy policjanci musieli zapukać do bram Ibrahimovichów kilka razy, żeby upewnić się, że nikt nie został poszarpany w tym miksie warkotów i szalonych krzyków. To był ekscytujący zjazd, pokazujący, że nawet najpotężniejszy z nich wszystkich zawsze będzie gdzieś zwyczajny. Ale nawet to nie wydawało się ich






