Po dłuższej niż minutę przerwie, ochrypły głos Wesleya w końcu wydobył się z jego dłoni złożonych w trąbkę: "W Nowy Rok tamtego roku... twoi dziadkowie zabrali Zilvię na deptak, żeby się pobawiła. Przed domem towarowym był plac handlowy, gdzie odbywał się pokaz akrobatyczny, i cała trójka zebrała się, żeby popatrzeć. Nie oglądali długo, kiedy Zilvia powiedziała, że chce szaszłyk z głogu w karmelu,






