– Panno Acevedo, trochę pani dramatyzuje – zachichotała Anabel. – Jestem praworządną obywatelką. Nie zrobiłabym czegoś takiego.
Zamiast odetchnąć z ulgą, Madalyn naciskała z pytaniami. – Chce mnie pani oszpecić? Zamknąć? Wynająć kogoś, żeby zrobił mi nagie zdjęcia? Albo uczynić mnie niepełnosprawną?
Anabel roześmiała się lekko. – Panno Acevedo, ma pani bujną wyobraźnię. Ale niewystarczająco bujną.






