Gdy Summer usłyszała mój głos, w jej oczach zalśnił blask.
– Carol – odezwała się, wymawiając moje imię.
Rany na twarzy Summer wciąż się nie zagoiły. Była pokryta żółtymi plamami od lekarstw, co wyglądało przerażająco.
Mimo to w jej oczach lśniło światło. Był to jedyny blask, jaki jej pozostał.
Odpowiedziałam łagodnie: – To ja.
– Carol, dziękuję, że tu przyjechałaś – powiedziała.
Jej głos był pełe






