W jaskini panował już mrok, widoczny był jedynie słaby blask ogniska.
On widział każdy subtelny grymas na jej twarzy, ona zaś dostrzegała jedynie jego sylwetkę.
– Śpij!
Usłyszawszy to, Bruce położył się posłusznie. Jego ramiona i dłonie znów zaczęły wędrować.
Joanna zmierzyła go wzrokiem. – Nie wierć się. Musisz się kontrolować. Nie możesz tak robić.
– Haha. – Bruce zaśmiał się i wyciągnął ramię,






