"Dzwon, dzwon, dzwon..."
"Ryk..."
Wszędzie na ziemi leżały trupy. Świeża krew pokrywała ziemię. Zwierzęta rozszarpywały wiele ciał.
Bruce stąpał po krwi i szedł dalej.
Silna, krwawa aura emanowała z jego wysokiego i krępego ciała. Gdy szedł krok po kroku, zwierzęta cofały się ze strachu i odważyły się atakować tylko tych, którzy przeżyli w laboratorium.
Krzyki ludzi, którym towarzyszyły ryki zwier






