Punkt widzenia Kiry
Kolejne chwile zlały się w jedną plamę; w jednym momencie stałam na nogach, w następnym leżałam już na ziemi, a mój wzrok rozmazywał się, gdy widziałam stopy zaledwie kilka cali przed moją twarzą, po czym wszystko spowiła ciemność.
Obudziły mnie gorączkowe głosy, niektóre z nich były przyciszone. Brzmiały na spanikowane.
— Podnieście ją i zabierzcie do domu watahy — zażądał kto






